Kochane PKP
Zapewne wszyscy Ci, którzy podróżują naszą Polską Koleją są niesamowicie zadowoleni z usług tego monopolisty. No niestety, tak już jest, że tam gdzie dwóch się nie bije, tam jeden ma głęboko w poważaniu swoich klientów. Nie inaczej jest z PKP. Dopiero od niedawna rozpocząłem swoją regularną przygodę z Polskimi Kolejami Państwowymi, jednakże już teraz mogę się jako tako na jakość ich usług wypowiedzieć.
Po pierwsze - punktualność. Ja rozumiem, że jak czasem sypnie dość mocno śnieg, lub też niezdyscyplinowany złodziej postanowi skraść kilka metrów przewodów trakcyjnych, to wtedy nie ma bata i dany pociąg nie uniknie opóźnienia. Niestety, dość często zdarza się to nagminnie. Co gorsza - jeden spóźniony skład oznacza zazwyczaj konieczność opóźnienia innych, lub też - jeśli nie jest zbyt priorytetowy - dołożenia mu przez górę jeszcze kilkudziesięciu minut w plecy. Wszystko fajnie, do czasu, gdy to Ty nie siedzisz w wagonie mającym sto dwadzieścia minut w plecy. Jednak zupełnie nie rozumiem sytuacji, w których dany skład ma odjechać z danej stacji np. o ósmej rano a czyni to godzinę później. Dlaczego? Ktoś nagle postanowił zmienić jego godzinę startową. Bez żadnej zapowiedzi, stwierdzenia, że jest opóźniony. Nawet zapytani konduktorzy w tym momencie jedynie wzruszaja ramiona i mówią, że oni o takich akcjach też nie mają zbytniego pojęcia - dlaczego, po co i w jakim celu?
Po drugie - jakość świadczonych usług. Za gorąco w przedziale? A może mimo kilkustopniowego mrozu ogrzewanie w wagonie nie działa? Wydaję mi się, że płacąc konkretną kwotę mogę oczekiwać od PKP przynajmniej godnych warunków podróży. Nie spodziewam się żadnych luksusów, jedynie poważnego podejścia do sprawy. No i powiedzćie mi - dlaczego na kilkusetkilometrowych trasach, z góry wiadomych, że będą oblegane, skład pociągu składa się jedynie z kilku wagonów z przedziałami? No i w końcu monopolista mógłby rzucić trochę sianem na nowocześniejsze wagony z fotelami ułożonymi niczym w samolotach pasażerskich. Bardziej mi pasują niż typowe przedziałowe.
Po trzecie - ceny. Niestety jestem w tym wieku, że zniżka studencka już mnie nie obowiązuje. A jeżdżąc dość często z miejsca na miejsce trochę swój budżet domowy nadszarpuję. Dziwią mnie tylko widełki, które wskazują ile mamy płacić za dany przejazd. 98 km na północ - 20 PLN pośpiechem. 101km na południe - 28 PLN pośpiechem. Teraz różnicę przemnóżmy przez dobrych kilka wyjazdów w tygodniu i wychodzi na to, że możemy sobie za uzbieraną sumę kupić coś super fajnego.
Po czwarte -

Jedzie pociąg z daleka...
a. Nic nie mówię, ale jadąc pociągiem powinniśmy być z urzędu znacznie szybciej niż pokonując tę samą trasę samochodem. Nie licząc już pociągów osobowych i przestojów między licznymi przystankami. Wiadomo - potrzeba na to pieniędzy. No, ale w końcu PKP jest mega molochem, więc coś powinni z tym zrobić.
Po piąte - InterCity, czyli śmiech na sali. Ktoś próbował się dostać z Poznania do Warszawy tak, by wyrobić się na ósmą do pracy? Tzn. być na miejscu docelowym w porze nie za wczesnej i nie za późnej? No to sprawdźcie sobie rozkład jazdy i zobaczcie czy jest to możliwe… Chyba jedynie dla prezesów rozpoczynających dzień pracy kilka godzin przed południem.
No i to by było na tyle moich wynaturzeń i bicia grochem o ścianę. No, ale cóż poradzić. Monopoliści, to monopoliści i tak już pozostanie. Głos takiego małego ludka jak ja niezbyt się tutaj liczy.



Z reguły kiedy już jadę gdzieś pociągiem to zwykle jestem już na tyle pijany, że czas dotarcia do celu staje się sprawą drugorzędną. Na trzeźwo do pociągów nie wsiadam, żeby mnie szlag nie trafił…
“No i to by było na tyle moich wynaturzeń i bicia grochem o ścianę. ”
Wynaturzeń! Hahahaha…
“w porze nie za wczesnej i nie za późnej”… Ręce mi opadają, kiedy czytam takie kwiatki. Dziecko wracaj do szkoły zamiast się szwendać po pociągach.
Akurat “dziecko” to dla autora tego tekstu tylko komplement
Iza -> chętnie bym wrócił do szkoły jako dziecko, najlepiej do podstawówki
Jeśli zaś chodzi o wspomniane przez Ciebie kwiatki, to cieszę się, że zwróciłaś na nie uwagę. Pragnę jednak zauważyć, że cały ten tekst nie miał mieć w założeniach wydźwięku poważnego artykułu, czy też dokładnej analizy funkcjonowania PKP. Miał być to po prostu zlepek przemyśleń, które na szybko skleciłem w notatniku. Tekst bez wyszukanego stylu, zwracania uwagi na poprawny styl itp. Zaś “pora nie za wczesna i nie za późna” miała w pełni oddać absurdalność PKP. I tyle
Można się powoli przestać martwić o PKP, kierowcy ufundują nowe pociągi
http://wyborcza.pl/1,82244,6390857,Kierowcy_sie_zrzuca_na_nowe_wagony_dla_kolei.html
W listopadzie wracałem do kraju i tak sie niechybnie zdażyło ze uciekł mi samolot byłem zmuszony lecieć do krakowa zamiast do wawy. No cóż życie płata takie figle “pojade pociągiem z kraka zamiast z wawy ” pomyślałem sobie. Po pierwsze gdy dotarłem na dworzec główny okazało sie ze połączenia ktore znalazłem na rozklad.pkp.pl w ogóle niema. Na marginesie dodam: plecak na plecach laptop pod pachą i jeszcze 20 Kg torba z majdołami a na tym dworcu to stać w jednym miejscu bym nie polecał zreszta jak na kazdym wiekszym dworcu kolejowym tylko czają sie kogo by skroić. Ale do rzeczy: po kilkunastu minutach stania w kolejce do informacji ( bo oczywiście inne okienka sa ale najwyraźniej nie po to aby były czynne ) Pani znalazła mi zastępcze połączenie teraz uwaga!!!! z 5 przesiadkami i wszytkie pociągi OSOBOWE. Mysle no cóż wole już to niż sterczeć w tym smrodzie do 17:15 w oczekiwaniu na pośpieszny. Jakież było moje rozczarowanie gdy usłyszałem cene wydrukowanego biletu (prawie 80 zł ) pominę juz fakt ze ze ta baba drukowała go 10 minut a papierków bylo wiecej niż przesiadek, tu już moje nerwy niewytrzymały jebłem tej babie tymi biletami na biurko i postanowiłem pojsc do 2 kasy kupic bilet na pospieszny o 17:15 a uwaga była godzina około 11:30 i tu zdazylo sie najgorsze babsko sprzedało mi bilet na pociag ktorego niema jak sie pozniej okazlo nie tylko mi, godzina 17:15 na peronie masa ludzi na rozkładach pociag jest a na tablicy nad torami niema. Wreszcie pewien starszy Pan sie wk***ł i przyprowadził za wszarz jakas babe na peron a ta z takim tekstem ” to Panstwo nie wiedzą że ten pociag od 2 miesiecy nie jeżdzi ? Proszę sie nie martwić za godzine bedzie inny tez do lublina ” - a skąd ja do cholery mam wiedzieć skoro na rozkładzie jest … !
To to jest dopiero paranoja. Jakos sie dokatulalem i z opadniętymi rekami głodny i na pół śpiący dotarłem do domu 1 w nocy następnego dnia. Podobna historie z pociągiem który jest na rozkładach i sprzedaja na niego bilety mialem tez kilka lat wczesniej i tez wlasnie w krakowie wracalem wtedy z zakopanego ale juz nie chce mi sie pisać.
Ostatnio znowuż jechałem na studia i jakiś durny ciul z wąsami chciał mi wypisać mandat za to ze niby mam skończone 24 lata i ulgi mi nie przysługują a co smieszniejsze jeżdze na tej legitymacji od lutego do tej pory i zaden inny konduktor nic nie powiedział. Ogolnie to szkoda gadac , przepraszam za tak dlugi post ale jak zobaczyłem temat PKP to mi sie coś przewraca w kiszce zreszta 2 lata temu pracowałem w firmie bedacej podwykonawcą PKP i po 2 miesiącach zrezygnowałem bo myślałem ze wpadnę w alkoholizm …
Ponieważ nie mogę edytować dodam iż bilet na pośpiech w rezultacie kosztował 52 zł a na te osobowe jak wcześniej wspomniałem niespełna 80 … pominę już śmieszny fakt że teraz jesli jedzie sie kawałek osobowym a kawałek pośpiesznym to płaci sie praktycznie osobno za 2 bilety ponieważ co pociąg to inna spółka np pospieszne przejeła spółka intercity a a osobowe zostały po częsci to w kolejach regionalnych to np w mazowieckich a co śmieszniejsze w w/w przypadku wszytkie osobowe były z regionalnych tylko baba chyba nie umiała wydrukować na jednym bilecie …