Zło-dzieje się w Carrefour

Sklepy | Autor: szafiro | luty 21st, 200985 kometarzy

Postanowiłem napisać kilka słów o wrocławskich (a może nie tylko) sklepach Carrefour. Nie będą to słowa tym sklepom przychylne, bo tam zwyczajnie, po chamsku okradają klienta. W biały dzień, patrząc prosto w oczy. O co chodzi? O niezgodność cen na półkach z tym, co potem widnieje na paragonie (czyli ile zapłaciliśmy).

W Carrefour zakupy robię często - wracając z pracy mam ten sklep po drodze. Zazwyczaj kupuję kilka-kilkanaście różnych rzeczy, głównie spożywka. I od dawna nie zdarzyło się, żebym nie został oszukany. Jeszcze przed niedawną przebudową sklepu zdarzało się to “tylko” często, teraz już za każdym razem. Kupuję ziemniaki po 2,5 - przy kasie jest 3,49. Kupuję napój za 4 zł - płacę 4,99.

Jakiś czas temu kupiłem  końcówkę do mopa - za 13 zł. Przy kasie było już 16 zł, więc wkurzony idę do obsługi klienta. Tam pani dzwoni po “wrotkę” (jak się później okazało wrotka wcale na wrotkach nie jeździ) i prosi o sprawdzenie ceny.  Po sprawdzeniu okazuje się, że nie miałem racji, należy się 16zł. No to coraz bardziej wkurzony, bo przecież ślepy nie jestem, zasugerowałem miłej pani, że pójdę pod ten cholerny regał pokazać, że jednak nie mają racji. Pani zgadza się i z uśmiechem na twarzy mówi, że “wrotka” będzie tam na mnie czekać. Oczywiście przy regale nikogo nie ma, cena jak wół - 13 zł! Przychodzi w końcu jakieś dziewczę i się tłumaczy, że to nie to sprawdzała, że myślała, że to coś innego ma być. Odzyskałem moje ciężko zarobione 3 zł.

Jak się okazało, w drugim sklepie Carrefour we Wrocławiu lepiej nie jest. Kupiłem m.in. dwa ogórki za 2,50 i piwo za 3,90. Na rachunku ogórki kosztowały już 4,50 a piwo - 5,60. Przy stoisku obsługi klienta pustki, więc idę po swoje, łudząc się, że szybko załatwię sprawę. Znana procedura - pani dzwoni, tajemniczy ktoś po drugiej stronie słuchawki sprawdza cenę - przyznają mi rację, ogórki po 2,90. Piwo jednak po 5,60. Pani wypłaca różnicę za ogórki i ma głęboko dzieś, że reszta się nie zgadza. Więc znowu zapier*am pod regał. Tym razem zrobiłem fotkę. Pokazuje pani w obsłudze i pytam, czy koleżanka, która to sprawdzała dobrze się dzisiaj czuje, bo ja jednak widzę inną cenę. Pokazałem jej zdjęcie a ona na to, czy sprawdziłem kod pod ceną… No to już przegięcie! Wyraźnie i dosadnie wytłumaczyłem pani, że nie mam zamiaru za każdym razem sprawdzać kodu pisanego mikroskopijną czcionką. Pani ruszyła swoje cztery litery na sklep (widocznie dowód w postaci fotki jej nie wystarczył) i po powrocie przyznała mi rację. 15 min mojego życia - skradzione przez Carrefour.

Corpus delicti

Corpus delicti

Nie jestem kłótliwy, czasem jak jest różnica klikudziesięciu groszy, złotówki - macham na to ręką, bo jestem zmęczony po pracy, bo nie mam czasu użerać się z obsługą. Ale to co ostatnio robią to przegięcie - za każdym razem po kilka złoty na kwocie 50-100 zł mam być do tyłu? Coś nie wydaje mi się, zeby to wszystko było przypadkowe.

VN:F [1.1.4_465]
Ocena: 9.7/10 (głosów: 475)

Informacje o autorze

Komentarze do wpisu “Zło-dzieje się w Carrefour”

Trackbacks

  1. آموزش نحوه استفاده smarty درphp بخش 1 - صفحه 1880 - WebSepanta Forums

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany aby skomentować wpis.