Zło-dzieje się w Carrefour
Postanowiłem napisać kilka słów o wrocławskich (a może nie tylko) sklepach Carrefour. Nie będą to słowa tym sklepom przychylne, bo tam zwyczajnie, po chamsku okradają klienta. W biały dzień, patrząc prosto w oczy. O co chodzi? O niezgodność cen na półkach z tym, co potem widnieje na paragonie (czyli ile zapłaciliśmy).
W Carrefour zakupy robię często - wracając z pracy mam ten sklep po drodze. Zazwyczaj kupuję kilka-kilkanaście różnych rzeczy, głównie spożywka. I od dawna nie zdarzyło się, żebym nie został oszukany. Jeszcze przed niedawną przebudową sklepu zdarzało się to “tylko” często, teraz już za każdym razem. Kupuję ziemniaki po 2,5 - przy kasie jest 3,49. Kupuję napój za 4 zł - płacę 4,99.
Jakiś czas temu kupiłem końcówkę do mopa - za 13 zł. Przy kasie było już 16 zł, więc wkurzony idę do obsługi klienta. Tam pani dzwoni po “wrotkę” (jak się później okazało wrotka wcale na wrotkach nie jeździ) i prosi o sprawdzenie ceny. Po sprawdzeniu okazuje się, że nie miałem racji, należy się 16zł. No to coraz bardziej wkurzony, bo przecież ślepy nie jestem, zasugerowałem miłej pani, że pójdę pod ten cholerny regał pokazać, że jednak nie mają racji. Pani zgadza się i z uśmiechem na twarzy mówi, że “wrotka” będzie tam na mnie czekać. Oczywiście przy regale nikogo nie ma, cena jak wół - 13 zł! Przychodzi w końcu jakieś dziewczę i się tłumaczy, że to nie to sprawdzała, że myślała, że to coś innego ma być. Odzyskałem moje ciężko zarobione 3 zł.
Jak się okazało, w drugim sklepie Carrefour we Wrocławiu lepiej nie jest. Kupiłem m.in. dwa ogórki za 2,50 i piwo za 3,90. Na rachunku ogórki kosztowały już 4,50 a piwo - 5,60. Przy stoisku obsługi klienta pustki, więc idę po swoje, łudząc się, że szybko załatwię sprawę. Znana procedura - pani dzwoni, tajemniczy ktoś po drugiej stronie słuchawki sprawdza cenę - przyznają mi rację, ogórki po 2,90. Piwo jednak po 5,60. Pani wypłaca różnicę za ogórki i ma głęboko dzieś, że reszta się nie zgadza. Więc znowu zapier*am pod regał. Tym razem zrobiłem fotkę. Pokazuje pani w obsłudze i pytam, czy koleżanka, która to sprawdzała dobrze się dzisiaj czuje, bo ja jednak widzę inną cenę. Pokazałem jej zdjęcie a ona na to, czy sprawdziłem kod pod ceną… No to już przegięcie! Wyraźnie i dosadnie wytłumaczyłem pani, że nie mam zamiaru za każdym razem sprawdzać kodu pisanego mikroskopijną czcionką. Pani ruszyła swoje cztery litery na sklep (widocznie dowód w postaci fotki jej nie wystarczył) i po powrocie przyznała mi rację. 15 min mojego życia - skradzione przez Carrefour.

Corpus delicti
Nie jestem kłótliwy, czasem jak jest różnica klikudziesięciu groszy, złotówki - macham na to ręką, bo jestem zmęczony po pracy, bo nie mam czasu użerać się z obsługą. Ale to co ostatnio robią to przegięcie - za każdym razem po kilka złoty na kwocie 50-100 zł mam być do tyłu? Coś nie wydaje mi się, zeby to wszystko było przypadkowe.
Komentarze do wpisu “Zło-dzieje się w Carrefour”
Trackbacks
Napisz komentarz
Musisz być zalogowany aby skomentować wpis.



w Carrefour nie jest jeszcze tak tragicznie (chociaż ostatnio mało tam kupuje wiec moze nastąpiło pogorszenie ) ale w Tesco 90% zakupów kończy się wizyta w punkcie obsługi klienta, w Realu rzadko ale tez im się zdarza ale reklamacja przebiega sprawnie ( w Tesco utrudniają/zniechęcają jak mogą )
IMHO najlepiej wypadał Geant ( ale on niestety sie z Polski chyba całkowicie wycofał; oddziały przeją Real ), w Geantcie po negatywnym wpisie (ale nie dotyczącym różnicy w cenach bo u nich to była rzadkość, tylko za to ze 5min przed zamknięciem sklepu już nie było pracownika na dziale wędlin ) do książeczki skarg/zażaleń czy jak oni to nazywają ku mojemu zdziwieniu przyszedł list od kierownika z propozycja “zadość uczynienia” w postaci 1KG dowolnej wybranej szynki.. szok i 50zł do przodu
natomiast w Tesco rozmowę z kierownikiem można sobie darować bo ona nic nie da
co zreszta nawet sugerowala pani w BOKu
W Tesco nawet po po informowaniu kierownika i kogo sie tylko da o złych cenach przy wystawionym produkcie nie poprawiają tego (w markecie bylem rano oczywiście cena się nie zgadzala z “BOK” po zwrocie towaru zasugerowałem żeby może łaskawie zmienili cenę … po południ dalej była zła cena … tym razem rozmowa z kierownikiem która również nie przyniosła efektu bo po godzinie od niej nikt nie zmienił cen !!!
wniosek jest jeden TESCO ewidentnie celowo z premedytacja wystawia błędne niższe ceny w końcu pewnie mniej niż 1% klientów kontroluje ceny na paragonie
Takie rzeczy zgłaszać do skarbówki trzeba i uokik. To są ogromne pieniadze w skali roku i… ogromne kary dla oszukańczych sklepów.
W warszawskim Carrefourze na Sadybie jest to samo. Ceny na etykietach jedno, przy kasie drugie.
W moim przypadku doświadczenia z Carrefourem są tak negatywne, że w ogóle przestałem robić zakupy w tym markecie, mimo tego, że mam do niego najbliżej. Nie wspominam nawet obsługi na kasie, która jest tam chyba tylko, żeby poudawać, że pracuje…
miałem podobne sytuacje w tesco. po interwencjach u kierownika zawsze się to kończyło tym, że “pewnie jeszcze obsługa nie zmieniła” i wiążące jest to co w systemie i trzeba sprawdzać na czytnikach, że po to są. tłumaczenia, że nie po to są cenówki żeby latać z każdą rzeczą do czytników a jeśli tak, to niech to zdejmą, kończyły się na tym, że tylko traciłem nerwy, towar zostawiałem, bo nie dam się okradać. nie wiem jak to jest prawnie??
Ja generalnie jak w Tesco w zeszłym roku zauważyłem promocję Xboxa 360 Premium w tej 60 gigowej wersji za 699 złotych to coś mi zaśmierdziało. Postanowiłem sprawdzić o co chodzi. Poprosiłem o pokazanie zestawu, babka w stoisku RTV bardzo się opierała, że jak kupię to sprawdzę, że ona tu nie może, że w razie jakby coś nie grało to mogę oddać itp. Ja uparcie, że kota w worasie nie kupię i w końcu pokazała. Zaglądam do środka a tam sama konsola plus kabelek HDMI, papiery i koniec. Nawet dysku nie było. Hmmm to pani pokaże drugi zestaw, to samo tylko z padem na kablu, to następny pani pokaże. Nie ma więcej - odpowiedź. Trochę jej pomarudziłem i poprosiłem o kierowniczkę. Ta przyszła, kłaniała się w pas, że tak to jest jak konsole leżą na półce (owszem na półce ale w gablocie zamkniętej na klucz mniejsza) ludzie wyciągają co potrzebują i zostawiają reszte, ale nie zmienia to faktu, że pudełka były zaklejone tymi śmiesznymi wstążkami z napisem Tesco, powiedziała, że już to zdejmują i jeszcze raz przepraszają za wprowadzenie w błąd i dziękują za zwrócenie uwagi. Wracam do zakupów, po mniej więcej godzinie idę do kasy i przechodzę obok RTV i co widzę konsola w gablocie z ceną 599 i dopiskiem Promocja Tylko Dzisiaj czy coś. Podobno poszło.
Szczerze po tym czasie miałem jeszcze kilka spięć w tesco i od mniej więcej października nie byłem tam ani razu no chyba, że wypłacić kasę albo po alkohol. Wolę pojechać kawałek dalej do Carrefoura czy najczęściej do lidla.
Pracowałem 2 lata w Carrefour (już nie pracuje). Nie wiem czy system zaplanowany jest w taki sposób, ale ogólnie rzecz biorąc wygląda to tak, że powinno być robione “sprawdzenie cen” jednak tzw. “implantacja towaru”, “merchandising” oraz cokolwiek innego, zawsze jest ważniejsze. W Carrefour ciężko o specjalistów, którzy na swojej pracy się znają, bo są do tego stopnia niedocenieni i zmuszani do nadgodzin, że każdy kto ma łeb na karku ucieka stamtąd gdzie pieprz rośnie a jeśli nie to i tak cię wywalą, żeby stażowego nie płacić. Więc czy to dziwota, że pracuje tam banda zbierana z ulicy? Bez najmniejszego przygotowania merytorycznego i technicznego, a towaru jest w brut. Ważne by utargi się zgadzały, a straty były jak najmniejsze. Panuje tam chiński system pracy, i wcale nie żartuje. Pozornie, jest socjal, medycyna i te pierdoły, jednak już dawno zapomniano o kulturze zawodu, a oszczędność na pracownikach to jedna z wielu pokątnych form zarobku. Otóż system ten, można spokojnie ulepszyć, bez problemu znalazłbym sposób by te kody zgadzały się, być może nakładem super małym, i myślę, że wielokrotnie znajdował się ktoś kto by się tego podjął. Jednak ci na górze nie chcą o tym wyraźnie słyszeć. Wmawia się pracownikowi, że to wina wadliwości systemu i problemów kadrowych, ale jak stoi prawie 10 lat Carrefour na Hallera tak długo różnice w cenach są - dziwne? Więc spece od PR walczcie z tym, ale macie nieźle pod górkę, bo to się dzieje od tak dawna, że w świadomości ludzi zaczyna panować taka myśl Carrefour = Oszustwo
Pozdrawiam autora, zarząd CP ( czy jak wy się tam nazywacie ) i speców od PR którzy współpracują z grupą Carrefour ;] Szanowny autorze, jeśli masz ochotę napisz do mnie na maila, jestem w stanie podzielić się kilkoma obserwacjami.
W tarnowie w Carrefour zrobili “promocję”. Jeśli jakaś cena przy kasie nie będzie się zgadzała, to wręczają w BOK bon 5zł na zakupy
Ja ostatnio chciałem kupić Xboxa Arcade z Carrefoura w Tczewie. Wcześniej sprzedałem swojego w celu kupienia nowego modelu i trafiłem na oszusta na allegro, więc ostatecznie postanowiłem kupić sprzęt w sklepie. Znajomy jeszcze niedawno kupował właśnie w tym sklepie w cenie 650 zł…
To był praktycznie jedyny sklep w okolicy, gdzie mogłem dostać konsolę w takiej cenie, modliłem się więc, aby jeszcze została chociaż jedna sztuka. Podchodzę do półki, widzę, że coś leży na półce, adrenalina wzrasta… JEST! Cena? 650 zł… ufff, teraz jak najszybciej do kasy.
Przy kasie jednak Pani nabija sprzęt i wyskakuje cena o ponad 100 zł droższa. Mówię jej w czym problem, nabija jeszcze raz i mówi, że ona ma taką cenę i nie może pomóc… Ja oczywiście nie płacę tylko już nieco poddenerwowany startuję do Obsługi Klienta. Chwilę tam postałem zanim jakaś pracowniczka wreszcie zwróciła na mnie uwagę, czego nie przedstawiła w postaci “Dzień dobry” - po prostu zaczęła na mnie patrzeć.
Wyjaśniłem całą sprawę - Pani bez słowa wstała i poszła… nie powiedziała gdzie i po co, nie kazała mi poczekać. Widziałem, że gdzieś tam się kręci, biega między półkami… w końcu wróciła trzymając w ręku karteczkę z ceną. Oznajmiła mi, że to pomyłka, że zapomnieli ściągnąć starej ceny, która była tylko na czas promocji, a ta już się skończyła. Powiedziała też, że była u kierownika i niestety nie mogą mi pomóc sprzęt kosztuje tyle ile pokazuje na kasie.
Należę do ludzi, którzy zazwyczaj otwarcie kłócą się w takich chwilach (chyba mam to po tacie, który w Media Expert niemal pobił się z chamskim kierownikiem - to jednak inna historia) i próbują dociec swoich praw. Tamtego dnia jednak odpuściłem - wiedziałem, że nic nie zdziałam, a jedynie podwyższę poziom mojego i tak wysokiego zdenerwowania.
Nie zmienia to jednak faktu, iż jestem kolejnym użytkownikiem z bardzo negatywnymi wspomnieniami z Carrefoura.
oczywiście trzeba przejść przez tą całą “procedurę”
w krakowie jest lajtowo, zawsze nakradne wiecej niz oni wiec wychodze na plus
W Carefourze w Katowicach (na Roździeńskiego) również oszukują… praktycznie zawsze coś okazuje się doroższe
miałam tak samo.
Chciałam kupić pepsi w puszce , na puszce cena 1,99zł. na cenie sklepowej 2,00 a przy kasie 2,50..
Ja tam na tesco nie narzekam
za to od Carrefoura będe trzymał się zdala
Fajna stronka btw i myśle że nie jeden rzecznik czy inna inspekcja powinna tu zerkać
A wystarczy wysłać maila (koniecznie podpisanego imieniem i nazwiskiem!) do Inspekcji Handlowej. To naprawdę zadziwiające, jak sprawnie działa ta, jakby nie patrzeć państwowa, instytucja. Polecam!
Widzę, że wiele osób również zostało nabitych w butelkę przez sieć Carrefour. Z wypowiedzi r wynika, że nikomu tak naprawdę nie zależy na poprawie sytuacji - nasuwa się przypuszczenie, że albo zywczajnie to olewają albo… są to celowe praktyki sklepu - czyli ewidentny szwindel.
Przypomiały mi się inne historie, niektóre śmieszne, jak np. ziemniaki po 8,99 za 2,5kg czy kiełbasa podwawelska po 69zł/kg (na paragonie była jako kiełbasa czosnkowa czy coś podobnego, wyszło mi za kawałek prawie 20 zł!!!).
Może faktycznie nie ma co tak tego zostawiać. Tylko czy nasze narzekanie może coś pomóc?
To po cholerę tam kupujesz?
Mnie kiedyś kilka razy źle potraktowali w Intermarche, robiąc problemy kiedy chciałem wejść z plecakiem, słyszałem teksty typu - ostatni raz pozwalam panu wejść z plecakiem, itp. Raz nawet ochroniarz zaproponował (kiedy nie miałem drobnych na szafkę), żebym położył plecak na ziemi za szafkami. Od tamtej pory nie byłem w Intermarche i już nie zamierzam, mimo, że mam po drodze do pracy.
Dziwni jesteście, pomimo tylu problemów których jak wspomnieliście 90% kończy się w BOKU nie używacie skanerów kodów na sklepie? Rozumiem, że część z was robi zakupy raz na dwa tygodnie i ciężko by było sprawdzać wszystko po kolei ale czas spędzony na bieganiu do BOKa jest jeszcze dłuższy. Ja preferuję taki sposób - ceny są niewyraźne lub jest bałagan na półkach - biorę 10 różnych produktów, sprawdzam na skanerze ile co kosztuje i biorę jeden, a resztę zostawiam gdzie popadnie. Niech się martwią bałaganem skoro na półkach jest syf. Czasem zdarza mi się robić zakupy w pobliskim Tesco o 4 w nocy, jedna kasa czynna, zero kolejek, szybko i sprawnie a towar dopiero co wystawiony na półki. Z moich doświadczeń najgorzej jest w Auchan, Carrefourze i Geancie. Tesco wypada całkiem nieźle - przynajmniej rozdają za darmo jednorazówki, niemniej wszystkie supermarkety są do dupy!
Załóżmy - bardzo skromnie zresztą - że dziennie do takiego Carrefoura przychodzi 1000 klientów i każdy robi zakupy za ok. 30 zł i od każdego klienta kradną 3 zł, to mamy 3000 zł dziennie. Rok ma 365 dni (ten nieprzestępny), pomnóżmy więc; otrzymujemy sumę w wysokości 1 095 000, zaokrąglijmy to do 1 100 000 zł. Teraz sprawdźmy, ile sklepów Carrefour mamy w Polsce. A mamy ich wg strony http://www.carrefour.pl/ 349; pomnóżmy więc ponownie. Otrzymany wynik to: 382 155 000 zł, myślę ponadto, że tę sumę można, dla ułatwienia, zaokrąglić do 400 mln. (tak! 400 000 000) zł. Dla porównania WOŚP średnio na szczytny cel zbiera rok rocznie ok. 30 000 000 zł, czyli 13 razy mniej.
Pozdrawiam serdecznie autora i dziękuję za artykuł. W razie, jakby chciał Pan zamieścić te - bardzo jednak orientacyjne - wyliczenia w swoim artykule, to proszę uprzejmie.
W Realu robiąc w Gdyni zakupy na 90zł chcieli mnie oszukać na różnicy cen… 10zł. To sie nazywa promocja :-]
Taka sama akcja była we Wrocławiu jeszcze zanim w galerii pojawił się carrefour ekspres czy co to tam jest teraz
Wtedy to był albert i pisali o tym w gazetach
To samo jest u mnie w marc polu przy synow pulku w wawie. Wszedzie okradaja ludzi, ciekawe gdzie to mozna zglosic, i czy to cos da?
heh jeszcze rok mi zostal i bede mial wyrobione prawo na kontrolowanie sklepow wiec zrobie wizyte i sie temu przyjrze
Nie tylko Wrocław. Mieszkam w Lublińcu (mała miejscowość w woj. śląskim), i powstały dwa Carrefoury Express. Nie dość że po podłogach latały szczury, a zdechłe leżały pod pułkami, to tak samo jest z cenami. O badziewnym “wyposażeniu” “sklepu” już nie wspomnę, ani o tym że sami sobie przedłużali daty przydatności do spożycia.
Jak dobrze że biedronka jest tak blisko
—>Gooralski zanim napiszesz jakiś kretynizm najpier się zastanów. Widać jesteś jednym z miliarda klientów którzy g*** wiedza o tym jak wygląda praca w hipermarkecie. Czy kasje to według Ciebie osoba, która nakleja kody na towar?? Ustala cene?? Specjalnie miesza, żeby potem taki idiota jak Ty przyszedł i powiedział mu po 8 godzinach użerania się z klientami, gapienia w ekran,unoszenia TON zakupów że siedzi i udaje, że pracuje?? I jeszcze dostaje op***l za coś co nie jest jego winą?? Niepodoba Ci się?? Wynocha i daruj sobie komentarze które obrażają ludzi, codziennie ciężko pracujących w tej firmie i tak naprawdę Bogu Ducha winnych większości problemów jakie klient napotyka na swojej drodze. A i jeszcze do pana który robi bajzel… Myślisz, że ludzie przychodzący o godzinie 6 rano do pracy sprzątają po to, żeby jakiś kretyn przylazł i stwierdził, że ch*** go to obchodzi?? Niestety takich klientów sobie wychowaliśmy… żal!!!!
Jak najbardziej potwierdzam. Z takimi sytuacjami spotkałem się już kilka razy
Edype - dodałeś chyba zbyt wiele od siebie do mojego komentarza, nigdzie nie napisałem tego, co Ty próbujesz wcisnąć w moją wypowiedź. A to, że kasjerzy pracują w taki, a nie inny sposób jest faktem, jak dla mnie wpływającym na wybór miejsca, w którym robię zakupy.
My sobie wychowaliśmy klientów? No sorry, ale robiąc zakupy płacę za nie, więc od kasjera oczekuję dobrego wykonywania jego obowiązków. Z pracą jest tak, że jeśli się do niej nie nadajesz, albo nie masz ochoty jej wykonywać, to zmieniasz na coś lepszego, bardziej odpowiedniego. Nie mówię, że wszyscy są źli, a każdemu też może się trafić gorszy dzień, ale pojedź sobie gdzieś na zachód i zobacz jak tam wygląda obsługa klienta, a później porównaj to do naszego podwórka. Z pewnością zauważysz różnicę.
TYLKO ZDRAJCY NARODU KUPUJĄ W HIPERMARKETACH !!! Nie dość że cały zysk ze sprzedaży trafia do rąk obcokrajowców typu Angoli, Żabojadów i innych Gebelsów którzy i tak już pieniędzmi srają to jeszcze te skórkowańce nie płacą podatków do kasy państwa, a wy - zdrajcy nie dając zarobić drugiemu polakowi tylko pogrążacie się w biedzie, kupując u polaka, choćby był największym gnojem we wsi, wzbogacacie go po to aby on miał czym wzbogacić was, ale wy jesteście bezmózgowi, wiem, ćwierć-mózgi jesteście a za 20 groszy dali byście sobie rękę odciąć, żal mi was, oj żal ! Przyjdzie czas że będziecie kwiczeć !
Fajny tekścik, uśmiałam się… Ale fakt, wszędzie tak oszukują…
Kilka osób pytało o stronę prawną takich działań. Wystarczy choćby zajrzeć tu: http://hipermarkety.republika.pl/21_placi.html lub tu: http://forumprawne.org/prawa-konsumenta/31120-cena-przy-towarze-inna-niz-cena-przy-kasie.html i sprawa jasna. Wspomniany przepis warto wydrukować i nosić w portfelu;)
Pozdrawiam
Tez jestem pracownikiem carrefour’a, zgodze sie z kolega “r”, ze system jest zly, nie docenia sie ludzi. Pracowalem z osobami ktorzy przeszli z poprzedniej firmy po rebrandingu, dzieki nim mialem szanse jakiegokolwiek awansu za moje starania, obecnie osoba ktora jest zaangazowana w swoja prace w wiekszosci nie zostaje doceniona (dlaczego? zmienili sie dowodzacy - dawni ahold’owcy/carrefour’owcy). Dzieje sie tak poniewaz sa niskie zarobki, pracownik po ponad roku pracy (dobry i rzetelny pracownik) nie dostanie ani grosza wiecej niz ten nowo przyjety. To nie jest zalezne od osob ktore tam pracuja, lecz od dyrektorow BU regionalnych, a co za tym idzie, jesli pensja managerow jest 200zl wyzsza niz nowego pracownika, manager nie bedzie sie staral, aby ktokolwiek mial wiecej. To jest bledne kolo. Carrefour nie inwestuje w specjalistow, lecz w niskie koszty personalne. Ludzie sie staraja, nie raz na zapleczu puszczaja im nerwy, przez wulgarnych klientow, wykonuja swoja prace rzetelnie, ale i tak dostaja zawsze zbluzgani bo czegos jeszcze nie zrobili, nigdy nie dostaja pochwal, ze cos jest dobrze zrobione, moze to system, moze to mentralnosc rodakow ktorzy dyskryminuja nizej obsadzonych. Nie wyzywajcie sie na ludziach z supermarketow, to nie ich wina ze powinno byc kilku pracownikow wiecej, a firma obcina etaty, oni pracuja za najnizsza krajowa, sami nie wiedza co ich czeka jutro …
Onlinemaster gdyby nie zagraniczny kapitał wiele firm, osiedli, miejsc w kraju nie rozwinęło by się do tego stopnia. Gdyby nie zagraniczni inwestorzy, rynek w Polsce byłby mniej konkurencyjny. Więc skończ te swoje nacjonalistyczne idiotyzmy a’la radio maryja. Kapitał firmy nie skupia się w jednym tylko ośrodku, bądź kraju, ale jest rozciągnięty na wszystkie placówki. A co do kupowania, to nie masz pojęcia jak wiele skupuje taki hipermarket, towaru z Polski, ilu zatrudnia polaków i ile polskich dzieci dzięki niemu ma co jeść. Zobacz sobie ile miejsc pracy obsadza taki Hipermarket w kraju, założę się, że ktoś z twojej rodziny pracuje w firmie zagranicznej, i założę się, że zarabia na tym pieniądze. Sklep kupuje u polaków, a ten zakup ma znaczenie na skale krajową. Więc przestań się wymądrzać i idź sobie włącz TV Trwam.
Warszawa Carrefour w Reducie. Ile razy nie robilbym tam zakupow, za kazdym jestem oszukiwany. dalem sobie spokoj gdy dla firmy kupowalem 20 butli plynu do spryskiwaczy.Teoretycznie na wielkiej karcie napisane bylo 8.50 za butle 5 litrow, przy kasie okazalo sie ze 11. szlag mnie trafil. Do Tesco mam stosunek ambwialentny, zdecydowanie najlepiej mi se robi zakupy w Auchan w Piasecznie. Polecam.
Najbardziej wkurzajace przygode mialem z Leclerciem - w ulotce, ktora gdzies dorwalem byl proszek 5 kilo marki ktora uzywam za polowe ceny wrecz. okazja. Super, przejechac sie musialem na drugi koniec miasta, ale stwieedzilem ze warto. Okazalo sie, ze prosku nie ma wogole i nie bedzie, a w ulotce coz pewnie blad. myslalem, ze zabije.
Gooralski porównywanie Polski z zachodem jest conajmniej śmieszne, bo raz na zachodznie taki kasjer dostanie kasy na tyle, że będzie mu się chciało użerać z klientami, a dwa co według Ciebie kasjer powinien robić prócz kasowania??
Bo mi się wydaje że kasa jest od kasowania a nie od udzielania informacji tudzież opierdzielania za burdel itp. na zachodzie takie rzeczy wiedzą…
Ok dodałem wiele od siebie, ale po Twoim poście wywnioskowałem, że zero szacunku do kasjerów bo przecież to tylko kasjer siedzi cały dzień na d** i nic nie robi… myślisz, że na zachodzie pani kasjerka cały dzień radosna i uśmiechnięta przyjmuje codzienne ciosy od klientów?? Nie, bo wszędzie pracują ludzie i każdemu puszczają wkońcu nerwy i jeśli ktoś po całym dniu pracy słyszy, że taki klient uważa, że siedzi cały dzień i nic nie robi to szlag trafia i ma ochote zdzielić 5 razy po pysku aż oprzytomnieje.
Sorry jeśli Cię uraziłem, ale codziennie klieci obrażają kasjerów miliard razy bardziej… osobiście spotkałem się z sytuacją gdy klientka nie chcąc czekać w kolejce (bo za długa) rzuciła kasjerce książką w twarz…. takie chyba nie są standarty na zachodzie wśród klientów?? Może najpierw my nauczmy się jak kupować z kulturom?? Nie robić bajzlu??Nie szkuać w hipermarkecie doradców klienta gdyż takowych nie ma w hipermarkecie??Pomysleć raz na czas?? A będzie dobrze…
Witam. to może ja 3 grosze wrzucę. Pracowałem w punkcie obsługi klienta w jednym ze sklepów z elektroniką. Powiem tak jeśli widzicie że cenna jest inna przy kasie to kupcie tą rzecz zróbcie zdjęcie aparatem cyfrowym ceny i obrazu dawajcie do rzecznika praw konsumenta każdy punkt POK(BOK ) ma na pewno do nich numer ;] Nabywając w sklepie produkt i widząc cenę zawieracie umowę jeśli przy kasie jest inna to wtedy mamy tzw niezgodność towaru z umową ( nie mogą się tłumaczyć że cena nie zmieniona to jest ich wina i maja pecha) ręczę wam że wizyta u rzecznika praw konsumenta pomoże w odzyskaniu różnicy.Ale tak naprawdę obrazu do sprzedawcy idziecie tudzież pok i składacie pisemko niezgodności towaru z umową przeważnie wtedy zaczyna się inna rozmowa
bo kierownik takiego punktu jest rozliczany ile wydał tzw koszty rekompensaty dla klientów/napraw i lepiej dla niego jeśli załatwi to bez tego formularza bo wtedy idzie to na stan danego działu gdzie było to kupione i oni się tym martwią ( w większych sieciach posiadają gotowe formularze) maja 2 tygodnie na ustosunkowanie się do tego jeśli nie zgadzacie się z opinają to do rzecznika praw konsumenta on pomoże to załatwić
lub sądowo znam jedną sprawę jak klientka została wprowadzona w błąd cena zamiast 2999 było 1999 i wygrała bez problemu sprawę w sądzie.
Jeśli kupiliście produkt i na paragonie tudzież zleceniu nie ma napisanego nigdzie ze towar jest uszkodzony nie kompletny lub nie zostaliście o tym poinformowani też należy się rekompensata - kolejna niezgodność towaru z umową
W ciągu do 14 dni jeśli zauważycie jakąś wadę sprzętu macie prawo a sprzedawca obowiązek wymienić wadliwy produkt (zwrócić pieniędzy niestety nie ) na żywność jest 7 dni i żadne kartki typu zwrotów po odejściu od kasy nie przyjmujemy są śmieszne są niezgodne z prawem tez można obrazu do rzecznika praw konsumenta on się zajmie ukaraniem sklepu
I powiem wam jeszcze coś z własnego doświadczenia więcej krzyczysz więcej załatwisz niestety Polska ,aczkolwiek bycie miłym też się opłaca
wtedy idzie się na rękę klientowi jeśli wyrazi skruchę a np popsuł sprzęt z własnej winy
Nie pamiętam dokładnie w jakiej sieci to było, ale taka sytuacja raczej nie powinna mieć zdarzenie. Więc tak śledzie korzenne markowe (nie tej sieci) w takim plastikowym płaskim pudełku niby wszystko ok kasa wiadomo 15 min czekania wykładam wszystko i na gdzieś w środku owe śledzie, pani uwijała się z błędem na kasie bagatela 5 min zanim przyszła kierowniczka stuknęła kartą wsadziła kluczyk anulowala wszystko …
I od nowa nagle, pani pyta się mnie skąd mam te śledzie le kosztuja itd itp… Wielkie moje zdziwienie było kiedy ta pani mówi że obok ceny wywieszona jest karteczka nie nasprzedaż gdyż pomylono tir i połowa produktów nie należy do owej sieci a innej… jak się okazało za mną kolejeczka zrobiła się mnoga, wszyscy położyli koszyki tam gdzie stali ci co mieli takei śledzie odrazu wybrali się do punktu obsługi a za nimi inni z zakupami sprawdzać co jest skelpowe a co nie … czas spędzony przy kolejce 15 min kłótnia w pkt obsł klienta 10 min 1/4 artykułow anulowano…
To samo w Carrefourze w Szczecinie - ostatnio byłam po pieluchy, cena 39.90 w promocji, przy kasie wybiło 49.90. Oczywiście nie dałam się zrobić w konia, ale w cenie 39.90 nie chcieli sprzedać (mimo, że ta cena była w promocyjnej gazetce i na półce, a promocja rozpoczęła się jakieś 2-3 dni wcześniej). Łaskawie oddali pieniądze, ale musiałam wejść na halę i wybrać sobie inne pieluchy, bo były mi potrzebne, a wypadłam z domu tylko na krótko, jak to przy małym dziecku i nie mialam czasu jechać gdzie indziej. To był ich kolejny minus na koncie i tym samym więcej tam nie będę kupować. Najlepiej, moim zdaniem, wypada u nas Tesco, chociaż ostatnio kobieta przy kasie nie skasowała mi w ogóle kilku produktów, czego nie zauważyłam - nie miałam ich w zakupach ani na paragonie. Nieźle jest też w Auchanie, ale to nowy sklep, więc jeszcze są na etapie względnej dbałości o klienta. Ogólnie wszystkie hipermarkety pozostawiają wiele do życzenia. A co do zarzutów Onlinemastera… Ten Polak, u którego mamy niby kupować, sam zaopatruje sklep w marketach i hurtowniach typu Makro.
smiem twierdzic ze to nie sklepy sa winne, ale ludzie ktorzy w nich pracuja. Sieciowe sklepy, ktore oszukuja klientow i traktuja ich jak smieci w Polsce gdzie idziej zachowuja sie zupelnie inaczej. Jak to jest ? Codziennie kupowalem w Carrefour jak mieszkalem w Madrycie teraz tez czesto w tej sieci robie zakupy i nie mialem z nimi problemu. Moja zona zawsze sprawdza ceny i nigdy nie bylo roznicy. Nigdy nie bylo tez problemow z oddaniem czegos co mi sie nie podobalo lub nie spelnialo moich oczekiwan. Szybko sprawnie to zalatwiaja.
Zgadzam sie, ze gdy jestes polakiem powinienes kupowac polskie produkty w polskim sklepie, ale wydaje mi sie ze problem tkwi w tym ze Polak lubi “wydymac” drugiego, nawet nawet nie dla kozysci - dla satysfakcji. W imie zasad s…u
Napiszcie prosze ze tak nie jest .
hmm kłania się nieświadomość konsumentów, cena widoczna na towarze jest ceną wiarzącą w świetle prawa, tyle na ten temat..dbajcie poprostu o swój tyłek!
ze tak powiem nic nowego, ale warto o tym mowic i pisac. ja podam inne adresy:
kaufland - jablonna kolo warszawy, warszawa dawniej albert teraz carraefour 5min na al. solidarnosci w warszawie. to jest powszechna praktyka i robia to wszystkie sklepy, ludzie po prostu musza zaczac sprawdzac co i za ile kupuja i dla zasady walczyc o swoje bo machanie reka na 1zl czy 2,5 jest jawnym dawaniem dupy. markety nigdy nie myla sie na swoja niekorzysc - ot taka jakas dziwna prawidlowosc. co bedzie jak w polsce wprowadza euro beda zaokraglac do pelnych euro???
pozdrawiam i goraco zachecam do domagania sie swojego.
u nas w Kauflandzie jest o tyle dobrze, że jak coś ukradną to w punkcie obsługi klienta oddają różnicę bez zająknięcia.
Pracuje w jednym z hipermarketów w dziale zajmującym się cenami. Do wyniesienia w ciągu nocy mam 2500 zmian cen…jestem sam na nocce…..NIE DAM K…WA RADY. 3 lata temu pracowało w moim dziale 14 osób, dziś 6…. Drodzy klienci, to jest wina zasranej centrali i “oszczędności”…. Tak nie powinno być. Sam robię zakupy w moim markecie i często zdarza mi się być “oszukanym”….
Oszukuja Cie? TO PO CO TAM ROBISZ ZAKUPY???
pomijajac to co napisales, to towar w takich sklepach to zwykla tandeta - poprostu znacznie nizszej jakosci…
Na to jest jedna rada - robic zakupy w normalnych sklepach lub bazarach. Jest taniej, pewniej i lepiej.
Przykro mi, ale cena na kasie zależy od kodu, nie od półki na której to piwko stało.
Czy jak kosiarkę za 600zł postawię pod półką “podkaszarka 60zł” i cyknę fotkę, to dostanę te 540zł zwrotu? Nie!
Nie chce ci się czytać 13 cyfr kodu i porównywać, to albo idź do czytnika kodów, jeśli masz wątpliwość (a w takich skelpach na półkach jest zwykle taki burdel, że ceny od piwa A, trzeba szukać i 3 metry dalej), albo sobie wbij do głowy:
Pierwsze trzy cyfry - kod kraju (590, znaczy kod zarejestrowany w Polsce, z polskiej puli - nie mylić z “made in Poland”)
Następne cztery cyfry - firma
Kolejne pięć cyfr - produkt
Ostatnia cyferka - liczba kontrolna, wynikająca z wartości pozostałych cyfr kodu.
Więc jeśli ostatnia cyfra się zgadza, to masz 90% szans że patrzysz na dobrą cenę.
Dla pewności sprawdzaj cztery ostatnie cyfry i już będziesz wiedział, czy po czwartej dostawie (każda w innych proporcjach) piwo na półce nie przewędrowało im pół metra dalej.
Zresztą na fotce dobrze widać, że ceny są co 15 cm umieszczone, a piwko to całą półkę zajmuje.
Pozdrawiam!
Ja takie sytuacje mialem w “Biedronce” - i to 2-3 razu z rzedu, ceny przy kasie o wiele wyzsze niz na polkach. Juz tam moga nie staje! Do 3 razy szansa!
robilem kilka razy zakupy w makro (przewaznei cos z ubran) i w tym sklepie tez oszukuja tylko ze na kozysc klienta. roznica w cenie na kutrce to okolo 50 zl. milo sie zaskakiwalem przy kasie. i nie tylko ja sie zaskakiwalem. inni moi znajomi tez zauwazali te “promocje”
co to ma byc? czemu ludzie mowia “pięć złoty” zamiast “pięć złotyCH”? denerwuje mnie to :/
autor jest śmieszny. Po to są maszyny do sprawdzania kodów, żeby pod nimi patrzeć na ceny nikt nie patrzy na półkowe ceny
Ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie KC (Dz. U. z dnia 5 września 2002 r.):
Art. 4. 1. Sprzedawca odpowiada wobec kupującego, jeżeli towar konsumpcyjny w chwili jego wydania jest niezgodny z umową;…
Co to jest umowa w Hipermarkecie? Umową jest etykieta pod towarem, musi być jasna i nie wprowadzająca w błąd. Prawo zakłada ustanowienie w tym wypadku tzw. umowy ustnej, co za tym idzie jeśli na sklepie towar oznaczony jest ceną 40,- a w kasie wejdzie 1000,- to klient ma pełne prawo uzyskać refundację. Jeśli takiej nie uzyska, sklep łamie prawo.
W rzeczywistości sklep tak dużych refundacji unika na wszelkie sposoby, na prawdę wszelkie. Robi to w sposób dość perfidny, obarczając bezpośrednio kierowników tymi refundacjami, którzy odpowiadają za nie “własnymi głowami”.
Druga rzecz śmieszna, większość sklepów nie życzy sobie robienia zdjęć w ich obrębie, więc jeśli przyłapie was ochrona to możecie zostać oskarżeni o naruszenie przepisów. A jest to z reguły teren prywatny. Chociaż nie sądzę by sąd orzekł winę w takiej sprawie, i nie sądzę, że taki wielki sklep chciałby się o to sądzić. No ale nie wolno, jakby co
Otóż, sklep jeśli wypłaca wam refundacje ( A np. taki Auchan wypłacał podwójną jej wartość ), to przepisy nie są złamane. Jeśli pójdziecie do UOKiK i powiecie, że była różnica ( nawet wielka ) ale sklep ją wypłacił to odpowiedzą wam, że sprawa jest zamknięta. Problem jest wtedy kiedy sklep kręci z wypłaceniem refundacji. A robią to…
Cóż być może nie wiedzą, że jeden zrażony klient pociągnie za sobą 10-ciu, a 20-stu zmusi do sprawdzania wszystkich cenówek. Na tym polu marketingowym, które ja nazywam fair-play sklepy wypadają słabo, no ale jak mówił Pan od sprawdzania cen, dużo przy tym pracy. Może kiedyś doczekamy się elektronicznych wyświetlaczy, które już teraz długoterminowo są o wiele tańsze i bardziej ekologiczne ( bo ponoć dbają o ekologię ;)). Pozdrawiam i podziwiam tych co to doczytali.
Witam,ja również miałem taką “przyjemność”kilka razy w różnych marketach.Nie wiele artykułów kupuję więc,zapamiętuję ceny z półek.W przypadku nie zgodności ceny na kasie towar każę wycofać i zostawiam go w kasie. Po co mam się denerwować,jak każdy z nas by tak robił ,to zaczną wówczas myśleć. Pozdrawiam
Dlatego ZAWSZE sprawdzam ceny czytnikiem! A zawsze jest tak, że jaka cena w czytniku - taka w kasie! Idźcie kupować do TESCO - tam zwykle jest odwrotnie. Z ostatnich dni: sól do zmywarek CALGONIT - na półce 7 zł, w czytniku 2,90! Proszek do prania BONUX - na półce 22,87, w czytniku - 18,99!
DeJotPe i inny doradzający sprawdzanie kodów lub korzysanie z cenników:
w sytuacjach, jakie opisywałem wszystko było niby jasne. Półka, na półce towar w ilości kilkadziesiąt szt., dokładnie na środku, pod towarem cena. Tak jak na fotce, jaką zrobiłem. Żadnych sytuacji niejasnych, gdzie nie ma ceny pod towarem itp. (w takich sytuacjach zawsze korzystam z czytnika). Gdybym miał w przytoczonych wyżej sprawdzać ceny towarów na czytniku lub porównywać kody - to sorry, ale musiałbym to robić z KAŻDĄ kupioną rzeczą. To po co są te ceny pod towarami? Może powinni na nich pisać “cena orientacyjna” ?!?
A jak dasz 100.000 zł na lokatę w banku, na rok - 8% i po roku dostaniesz nie 8.000 zł (minus Belka oczywiście), tylko 2.000zł - to co? Powiedzą: “trzeba było sprawdzić tam i tam, porównać, dodać i odjąć, bo to na wielkim bilboardzie to taka nasza mała pomyłka”. Nie bylibyście wścieki?
Żeby niebyło niedomówień - nie mam absolutnie nic do ludzi tam pracujących. Domyślam się ile zarabiają i jak ciężko pracują. Stojąc przy kasie, widząc zmęczonego kasjera, który nerwowo szuka jakiegoś kodu nidgy się nie wściekam, przeciwnie, staram się zażartować, jakoś rozładować atmosferę. Ale co innego zmęczony człowiek, co innego celowe oszustwo (czy też zaniechanie reakcji na takie praktyki).
Jak wcześniej pisałem - zakupy robię w Carrefour, bo tam mam po drodze z pracy. Ale faktycznie, coraz częściej zakupy robię na Bielanach - w Auchan albo w Tesco. Tam pomyłki też się zdarzają, ale sporadycznie.
A jakie to są pieniądze w skali roku?!
Powiem ci tyle, obsłuż w 40 osob, w nocy (bo tyle osob pracuje +/- na zmianie nocnej) zmiany 4000cen, to sa czesto zmiany o 2-3zl, wiec czesto malo widoczne. To samo jest we wszystkich sklepach, tzw. molochach
obowiązują ceny podane na etykiecie pod produktami i naklejone na produktach, choćby nie wiem jak się obsługa upierała, że tak nie jest. i towar musi być sprzedany po tej właśnie cenie, niezależnie od tego co jest wprowadzone do systemu.
oni na tym zarabiają, bo ludziom się zazwyczaj nie chce kłócić o te 20 gr., a większość i tak nie kontroluje swoich paragonów.
witam.Przyznam sie bez bicia,ze pracuje dla carrefoura z zewnetrznej firmy,jestem kasjerem i czasami tzw. “wrotka”. Czesto zdarza mi sie “latac” z telefonem i sprawdzac ceny i jedynie co moge powiedziec to to zebyscie jako klienci nie wyzywali sie na kasjerach poniewaz oni z faktem roznicy w cenie nie maja kompletnie żadnego zwiazku,jest to wina pracownikow dzialu,ktorzy (wczesniej tez pracowalem przy obsłudze klienta ale w moim zakresie obowiazkow nie bylo robienie tzw.”kontroli cen”)sie poprostu opierniczaja i sciemniaja,a takze ludzi ktorzy pracuja na noce ktorzy maja serdecznie gdzies jaki towar wystawia pod jaka cene i czy kod sie zgadza. Wiem dosc duzo na temat pracy tam ale z wiadomych wzgledow nie moje o tym pisac .pozdrawiam serdecznie.
w Dębicy też kolorow nie jest; raz czy dwa kwota przy kasie miałem silne wrażenie, że zapłaciłem więcej niż szacowałem napełniając koszyk. Ale raz na ruski rok robie tam zakupy, a ostatnio udaję się tam jedynie po konkretne produkty na promocji (jakiś wazon, kosmetyk czy inny niejadalny badziew za kilkanaście/dziesiąt złotych).
Długo sprawdzałam każdy paragon i odzyskiwałam każdą różnicę w cenie w Carrefourze w Gliwicach (czasem 20 gr, czasem 10 zł, raczej ni więcej, bo w hipermarkecie to tylko spożywka i środki czystości), i mogłabym policzyć na palcach jednej ręki paragony na których wszystko się zgadzało. Pewnego pięknego dnia stwierdziłam że mam tego dosyć i już nigdy nie poszłam do Carrefoura. Jeżdżę do Zabrza do Reala - i jeszcze nigdy nie znalazłam “pomyłki” na paragonie
Witam, rozbawiły mnie niektóre komentarze …
Często robiąc zakupy w markecie chodzę z tzw. kalkulatorem. Wiedząc ile mam pieniędzy sumuję sobie zakupy. Co mam powiedzieć przy kasie, kiedy zakupy przekroczą moje rachunki o głupie 2 zł, których nie mam?
Czy osoby, które proponują sprawdzanie cen w czytnikach przemyślały sobie jakby to wyglądało technicznie? Czasem żeby sprawdzić jedną głupią rzecz, trzeba czekać w kolejce do czytnika, bo część jest uszkodzonych/nieczynnych (zawsze mi się podobają miny innych klientów, kiedy na mrożonkach sprawdzam cenę proszku do prania).
Jak to sobie wyobrażacie? Ludzie stojący w kolejkach z pełnymi wózkami (a najlepiej dwoma, żeby szybciej zakupy czytać i przekładać z jednego do drugiego), po odczytaniu, kolejna atrakcja: odczekanie w kolejce do kasy.
Jest tu jeden czytelnik, który albo nie czytał artykułu, albo go nie rozumie. Autor tego teksu, jak też (chyba) wszystkie osoby piszące komentarze, w żaden sposób nie mają pretensji do osób pracujących na kasie. Osobiście nie odniosłam też wrażenia, żeby ktoś miał pretensje do osób mających pierwszy kontakt z klientem. Raczej chodzi o system zarządzania, czyli o osoby, które siedzą u góry i mają to w nosie co się dzieje na dole, bo ci na dole mają tak sprawy załatwić, żeby było dobrze.
A co do nie-kupowania w marketach … po pierwsze jeśli jest tam taniej (a nie stać mnie na drogie wiejskie sklepy) to dlaczego mam tam nie kupować, skoro sama niewiele zarabiam? Reszta argumentów już padła: wiejski sklepikarz kupuje w marketach (np. wodę mineralną Oaza by Tesco bodajże), a w marketach są sprzedawane TEŻ polskie produkty, pracują tam Polacy, więc co w tym złego?
o “wrotkach” i nie tylko
kiedys i owszem w Carrefour “wrotki “jezdziły na wrotkach,teraz juz chyba tylko w Chorzowie jeżdza ….
jesli chodzi o cały artykuł ,znam problem od podszewki,wypłacałam różnice przez prawie dwa lata
z mojej perspektywy jest tak : bałagan spowodowany mała iloscia pracowników
Rozumiem poirytowanie “oszukanych” ale prosze o wieksza cierpliwosc przy POK,dziewczyny tam pracujace tez nie maja wpływu na różnice …
Dlaczego tutaj co trzecia osoba ma w avatarze pralkę, co trzecia jakieś ptaki, a co trzecia jakieś zielone nie wiadomo co? O co tu chodzi?
No cóż, chcieliście kapitalizmu i “wolnego” rynku, to go macie. Nie narzekajcie teraz, bo mamy upragniony raj. Trzeba się uśmiechać i być optymistycznym kosumentem. W końcu, korporacje “odpowiadają na nasze potrzeby”, nie?
Ps. W Toruniu budują kolejne 3 hipermarkety (chociaż, jeszcze rok temu, władze miasta zarzekały się, że już żadnego nie postawią). Ludziom to bardzo odpowiada, wszyscy zadowoleni, najważniejsze wszak, aby nasycić brzuch, nawet trującym żarciem. Mnie z kolei zastanawia, co jeszcze w tej Polsce zostało polskiego, bo wydaje się, że z miesiąca na miesiąc, stajemy się obozem taniej siły roboczej dla obcego kapitału i…. niczym więcej.
W krakowskim na ulicy Łokietka dokładnie taka sama sytuacja jak powyżej opisana! Ktoś powinien się zająć tymi złodziejami, pytanie tylko kto?!
olejcie te komerche i odnowcie znajomosci na targach i w malych sklepach
Takimi sprawami zajmują się inspekcja handlowa oraz urzad ochrony konkurencji i konsumenta. Jak im dowala odpowiednie kary to beda sprawdzac te ceny!
Ja też nie jestem wielką zwolenniczką zakupów w tym sklepie. Zdarzało mi się co prawda te zakupy sporadycznie, kiedy przechodziłam, ale żaden człowiek chyba nie jest głupi. Skoro za TAKIE SAME zakupy w trochę innym sklepie mogę zapłacić około 5 zł mniej, to bardzo chętnie z tego skorzystam.
Już nie wspomnę o tym, że kiedyś we wspaniałym sklepie Carrefour pani na kasie była bardzo wybiórcza. Do osób o innym kolorze skóry wykrzykiwała, że nie ma drobnych w kasie, że nie będzie im wydawać, że im się nie chce wygrzebać z portfela parę grosików, bla bla bla, natomiast do mnie i mojej koleżanki nie odezwała się ani słowem. Ba, uśmiechała się, i żartowała, nawet jak koleżanka płaciła banknotem. Świetnie.
Może myślę trochę chamsko, ale skoro już ktoś siedzi na tej kasie, to niech się zachowuje jak człowiek, bo to jego praca i za przeproszeniem c.. mnie to obchodzi, jakie ona ma poglądy polityczne, jaki stosunek do czegokolwiek, nie mam ochoty idąc do sklepu przekonywać się, czy pani kasjerka ma akurat zły humor. Chcę być obsłużona, bezbłędnie i miło, skoro ja jestem miła.
Kupujcie w Biedronce-tam ceny się zgadzają.Większość produktów jest z Polski a sporo towarów jest znanych producentów tylko z nazwą specjalnie dla Biedronki.Polecam
też Netto. A co do małych sklepików to w Ustce gdzie mieszkam to masakra-jak sklepikarze podniosą ceny przed sezonem to łupią nas tak cały rok. Ceny na podstawowe artykuły(chleb,jabłka,napoje)to różnica 30-80%. Wiedzą czym z..ć turystów(no i miejscowych)
oj gdyby Pan/i kupowal w markecie gdzie npowaznie traktuja klienta pewnie ogorki i piwo mialiby zawsze za darmo.;)
W markecie PABLIX w USA gdy przy kasie zawyrzono mi cene o jakies 2$ od widocznej przy stoisku kasierka poprostu dala mi te rzecz za darmo.To jest podejscie firmy do klienta.
Weźcie pod uwagę, że część waszych problemów może wynikać z postawy takich ludzi jak Konrad, którzy jeżdżą po sklepie i robią bajzel na półkach. Potem czasem już nie wiadomo, która cena jest do czego. Takim debilom, co nie odkładają na miejsce towaru, powinni łapy odrąbywać.
TESCO wrocław w mangolii. Na kilku pozycjach przy wędlinach jest kartka typu “uprzejmie przepraszamy za błąd cenowy, kiełbasa krakowska kosztuje nie 11.5-zł/kg a 9.5zł” Ja to rozumiem że te 9.5zł to cena za kilogram, a na kasie wchodzi za sztukę (280gr) czyli przebitka na ponad 200% (wg. tej kartki powinna być cena ok 3zł za szt.) Skandal. Widziałem to wczoraj i zgłosiłem obsłudze, zaraz chyba lecę do tesco po piwko i zajrzę do mięsnego czy to poprawili. (wystarczy zmienić kg na szt., ale po co lepiej oszukiwać)
i dodam że poprzednicy mają rację biedrona, lidl, netto czy kaufland są tańsze tyle że mają mniejszy wybór. Wniosek taki że lepiej kupować w mniejszych sklepach, trzeba zmienić przyzwyczajenie.
Jak się czyta takie opowieści, to człowiekowi ręce zwisają. Najzabawniejsze jest to, że nikt z tym raczej nic nie zrobi; niby istnieją w Polsce jakieś instytucje, biura, zrzeszenia i organy kontroli, testowania, sprawdzania i ścigania, ale de facto niewiele z tego wynika. Jak nie korupcja, to lenistwo, jak nie lenistwo, to związane (dziurawym) prawem ręce. I tak to się toczy. Jak dobrze, że Biedroń jest tak daleko…
Pracuję w Carrefour w Wieluniu jako kasjerka ale do obowiązków kasjerki nie należy tylko kasowanie ale i wykładanie towaru, sprzątanie a przede wszystkim znoszenie złych humorów klienta i kierownictwa. Złe humory klientów są niczym w porównaniu z humorami kierownictwa. Carrefour nie tylko oszukuje klientów ale i pracowników. Ja pracuję na 3/4 etatu i zarabiam średnio 600-700 zł a zapycham jak samochodzik jakbym była na 1 1/2 etatu. Nie jestem niemiła dla klienta bo on nie jest temu winien ale winien jest nasz rząd który dał zielone światło hipermarketom i dlatego są tak bezkarni. U mnie w pracy jest praktykowany nagminnie mobbing i też im się za to nie oberwie bo oni mają wszelkie prawa a my jesteśmy takie małe robaczki które można w każdej chwili zgnieść i wyrzucić. A że jest jak jest i każdy chce pracować musi zacisnąć zęby i znosić, a najgorsze jest to że większość klientów zamiast wyrzyć się na kierowniczce czy dyrektorce wyrzywa się na bogu ducha winnej kasjerce
ja miałam nieprzyjjemną sytuację w carrefourze chciałam zobaczyć zabawkę tamagotchi a jakaś baba oskarżyła mnie, że chcę ukraść produkt wezwała ochronę ale na szczęście jakoś uciekłam i jakoś ochroniarze też nie zauważyli. A wy lepiej pracownicy carrefoura niech się zajmą prawdziwymi bandytami i złodziejami a nie za niewinnego obywatela
Potwierdzam! W Carrerure oszukują na cenach. Kupuje w Carrefurre w Wodzisławiu Śląskim bo mam go po drugiej stronie ulicy i ciągle są różnice w tym co jest na cenach a tym co wybija kasa, z początku się kłóciłem i mi zwracali różnice w cenie ale teraz już nie mam siły. Wole jechać do kauflandu po większe zakupy a w Carrefur kupuje tylko drobiazgi.
Carrefour Rybnik - to dopiero skandal! Matka nie została wpuszczona na zakupy bo… Zagrożeniem dla sklepu było dziecko na jeździku. Dlaczego? Tego ochrona która zabraniała wstępu nie sama nie umiała uzasadnić. Być może obsługa tego sklepu jest nieudolna a może poprostu nie da się odróżnić używanego, zabrudzonego jeździka od tych oferowanych przez Carrefour Rybnik?
Najwyraźniej jakość ich towarów jest równie niska co chamskiej obsługi.
——– owszem zgadzam się, że w Carrefour oszukują klientów….. LUDZIE PILNUJCIE SIĘ PRZY KASACH, LICZCIE CO ZA ILE KUPILISCIE, BO PARAGON CZĘSTO JEST ZAWYŻANY, OCZYWIŚCIE NA KORZYŚĆ SKLEPU ——-
aaaaaa to był CARREFOUR przy UL.ĆWIKLIŃSKIEJ w KRAKOWIE
Czytając takie fora mam łzy w oczach i czuję ból w każdym odcisku na stopach i każdym stawie, który od ciężkiej pracy w hipermarkecie mam już nadwyrężony. Czy dostając na rękę 905 zł, (w tym wliczona jest premia!!!), z których muszę opłacić zaoczne studia i mieć cokolwiek na życie sądzicie, że MYŚLĘ WYŁĄCZNIE O TYM JAKBY TU NABIĆ KIESZEŃ MOJEGO OBRZYDLIWIE BOGATEGO PRACODAWCY, KTÓRY I TAK ZAPŁACI MI GROSZE??!! A którego nota bene stać na zakup plantacji tytoniu na Kubie….
Jesteście nieludzcy. Pomyślcie CHOĆ RAZ, że na wielki hipermarket liczący kilkaset metrów kwadratowych powierzchni przypada JEDEN pracownik działu ogólnospożywczego na ośmiogodzinną zmianę. Załóżmy nawet , że jest nas na zmianie dwie, co zdarza sie rzadko, bo przecież nikogo więcej nie wolno zatrudnić, bo to ogromne koszty. Mamy do zrobienia:
-wyłożenie nowego towaru na półkach,
-dołożenie tego co leży w magazynie,
-segregacja datowa,
-segregacja cenowa,
-segregacja rodzajowa,
-umycie półek,
-zastąpienie dziewczyny na innym stoisku podczas piętnastominutowej przerwy, -zrobienie cen i wydrukowanie ich samodzielnie, bo kierownictwo jest ciężko zajęte
- zrobienie “fejsowania”, czyli wyprzodowanie towaru na początku lub na końcu zmiany
-przebudowanie półek z czymś tam, bo ten towar nie dojechał, a tamtego jest za dużo i trzeba wystawić
MOWA BYŁA O WSZYSTKICH POŁKACH OGÓLNOSPOŻYWCZYCH WZIĘTYCH RAZEM, CZYLI: chipsy i słone przekąski, napoje, kawy, herbaty, słodycze, oliwy i oleje, kuchnie świata, produkty suche jak budynie czy sosy, słoiki, zdrowa żywność, żywność dla dzieci, produkty piekarnicze, makarony i ryże….
Oczywiście jak wracam do domu to myślę sobie: No jesteś za….ista! Udało ci się tylu klientów oszukać złymi cenami, towarem po terminie…. Możesz być z siebie dumna.
BĄDŹCIE LUDZIE WYROZUMIALI. PRACUJEMY JAK WOŁY ZA MARNE PIENIĄDZE. Krzywda żadna sie nikomu z Was nie stanie kiedy podejdziecie trzy razy do czytnika cen, jeśli sami będziecie odpowiednio wcześniej sprawdzać daty przydatności produktów i zwrócicie na to uwagę pracownikom jeśli coś bedzie nie tak. My tez jesteśmy ludzmi i też możemy coś pominąć, na pewno nie mamy w tym żadnego interesu, chyba tylko taki, że możemy dostać mandat od sanepidu, naganę od dyrektora albo wypowiedzenie, którym jesteśmy ciągle zastraszani.
Nie chcę litości. Bądźcie dla nas ludźmi. To że pracujemy w markecie nie czyni nas gorszą częścią społeczeństwa.
Pracuję w Carrefoourze już prawie 2 lata. Chciałbym zauważyć, że różnice w cenach na etykietach a tymi przy kasie wcale nie wynikają z tego, że sieć chce oszukać klientów. Etykiety po zmianie ceny drukują się ZAWSZE rano. A to czy wszystkie zostaną wyłożone zależy tylko od pracowników. Niestety ci czasami mają ważniejsze rzeczy do zrobienia, jak choćby dołożenie towaru. Inną sprawą jest reż to, że przy śmiesznie małych zarobkach, jakie oferuje grupa Carrefour, pracownicy mają dosyć olewczy stosunek do swoich obowiązków…
pracownik, sklep 145
Ale marudzicie. Jak się nie podoba to są poniższe wyjścia:
1. Nie musicie przychodzić do takiego sklepu.
2. Jak cena się zgadza, a Wam to nie odpowiada to towar można zwrócić w POK-u - TRZEBA ZNAĆ SWOJE PRAWA ŁOŚKI!
Edype, a co, jeśli to stoisko monopolowe? Przykład - osiedle (jestem skazany na sklep - nie ma innego - Społem) - na półce Absolut - 0/7 - cena 32zł. Biorę z przyjemnścią - na kasie 48.50zł. Pytanie - w takim miejscu klijent nie ma dostępu do towaru (przestawienie towaru) - czyja to wina i ile powinienem zapłacić???
W Polsce jest taki wyzysk bo sami się na to godzicie….
Jakby każdy znał swoje prawo to by wiedział że KURWA NAPISANE 10zł TO MUSZA SPRZEDAC ZA 10zł nawet jakby to był samochód jebany!!!!!
W USA to jest na porządku dziennym. Napisane 5$ kupujesz za 5$.